Translate

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 2

                  Sierpień powoli dobiegał końca. Złote światło padało na cały Dwunasty Dystrykt. Trawa na Łące była bardziej zielona. Niebo błękitne. Dzieci zaraz miały iść do szkoły. Ale teraz korzystały z pięknej pogody i bawiły się. Katniss i Peeta podziwiali wszystko przez okno. To było takie cudowne. Dzieci skakały po łące i śmiały się. Katniss wyobrażała sobię swoje dziecko bawiące się razem z nimi. Potwarz nie musi się bać rozłąki. Igrzyska Głodowe się skończyły. Teraz jest czas radości.
                   Peeta objął ją w talii i pocałował.
- O czym myślisz, kochana? - spytał.
- O naszej przyszłości. Będzię cudowna. Wyobrażam sobię nasze dzieci bawiące się na łące.
                    Roześmiał się.
- To wydarzy się szybciej niż myślisz. Teraz jest już południe. Zejdzmy coś.
- Tak.
- Przyjdź do mnie za pół godziny.
                      Pobiegł do siebię, a Katniss wybrała się do ogrodu. Poszła do grobu Prim. Nie było ciała.  To właściwie był mały pomnik upamiętniający Prim.
-  Widzisz to, Prim? Jednak mi się ułożyło - wyszeptała.
                       Kiedy przyszła do Peety, wszystko było już gotowe. Usiedli przy stole i zaczęli jeść. Peeta był świetnym kucharzem. Zjedli w milczeniu. Posiedzieli jeszcze trochę w domu Peety. On chciał ją namalować. Mówił, że jest piękna. Zgodziła się. I w takim tempie nadszedł wieczór.
- Odprowadzę cię do domu - zaproponował Peeta.
- Tak - poprosiła Katniss.
                        Poszli wolnym spacerem. Dzieci już pouciekały do domów. Katniss i Peeta spacerowali jeszcze po Łące. Potem całowali się pod gwiazdami. Katniss czuła niewyobrażalne szczęście. Była pewna tego, że kocha Peetę. Zostali na Łące tak długo, jak im życie pozwoliło. Potem zaczął padać deszcz. Wrócili do domu, a Peeta okrył Katniss płaszczem.
                      W domu Katniss wypili gorącą czekoladę. Katniss miała kłaść się spać. Peeta już miał wracać do domu, kiedy usłyszał jej krzyk:
-PEETA!
                       Przybiegł do niej tak szybko, jak tylko mógł.
- Peeta, zostań ze mną.
                       I został. Zasnęła przytulona do niego. To była spokojna noc. Bez koszmarów, bez krzyku. Tak jakby nic złego w ich życiu się nie wydarzyło.
                       Gdy Katniss obudziła soę następnego dnia, było już południe. Peety nie było obok niej. Za to był tam liścik, papierowy samolocik.

Katniss!
Przyjdź do mnie. 
Mam gościa, który cię ucieszy!
❤️
-Peeta

                       Katniss jadła śniadanie zastanawiając się, co takiego czeka ją u Peety. I kto jest gościem, który ją ucieszy.

1 komentarz:

  1. Trochę źle się czyta bo akapity są mocno rozbiegane. No i ten radziłabym zastanowić się nad narracją pierwszoosobową która jest lepsza w odbiorze no i nad dłuźszymi rozdziałami

    OdpowiedzUsuń